Kamienice lwowskie mogą zachwycić najbardziej wybrednych. Każdy
znajdzie tu swój ulubiony budynek: są ascetyczne, zachwycające umiarkowaniem i
wysmakowanym ornamentem i te śmiało secesyjne, nieumiarkowane w zdobieniu.
Większość kamienic wydaje się nie tknięta wojną, walkami o Lwów. Podobno w
czasie ofensywy niemieckiej na Lwów w 1941 roku na miasto spadło tylko kilka
ciężkich bomb lotniczych.
Dla niektórych budynków jednak czas i człowiek nie był tak łaskawy.
Gdzieniegdzie widać pustą czarną czeluść zamiast okiennych framug. Na wielu z
nich widać ślady remontu, inne są po prostu odnowione, na szczęście, nie tylko te
zajmowane, wynajmowane lub po prostu kupione przez tutejsze banki. Jedna z tych
zupełnie zaniedbanych nosi ślady napisu: Pod Twoją Obronę. Kolejna jest w trakcie
remontu. W każdej chwili należy być gotowym na pojawienie się obrazu-śladu
bogatej przeszłości Lwowa. To niesamowite przejmujące wrażenie: nie widziałam tak
nienaruszonej tkanki miejskiej w żadnym mieście w Polsce, każde przecież nosi
wojenny stygmat, czasami, najczęściej w samym sercu miasta.